Targi London Boat Show już nie dla żeglarzy

 

Ostatnie targi London Boat Show 2012, które kiedyś przyciągały do Londynu miłośników białych żagli z całego kraju oraz z zagranicy, w tym roku mogły rozczarować żeglarzy. Na targach, po stronie jachtów i w marinie najwięcej miejsca zajmowały jachty motorowe. Żeglarstwo zostało potraktowane bardzo symbolicznie – tak naprawdę to można było zobaczyć tylko jedną, dobrze zaprezentowaną stocznie – brytyjską Southerly. Inne jak np. Bavaria w ogóle nie wystawiały się w tym roku. Powodu takiej sytuacji można doszukiwać się albo w wysokich kosztach powierzchni wystawowej, w polityce organizatorów imprezy albo w obydwu tych przyczynach jednocześnie. Nie ma co się dziwić, że organizowana przez BMF impreza będzie chronić rynek lokalny. W ten oto sposób London Boat Show 2012 nie był aż tak obleganą imprezą jak w poprzednich latach. Stoiska małych jachtów śródlądowych prawie zniknęły z wystawy a te co pozostały okazały się nieatrakcyjne i bardzo ograniczone.

Podobnie jak w roku 2011 London Boat Show został połączony z innymi wystawami turystycznymi i dzięki temu impreza w ogóle się rozkręciła. Jak się okazuje w obliczu pogłębiającego się w UK kryzysu i rosnącego długu publicznego, które są efektem kilkuletniego życia „ponad stan” brytyjskiego społeczeństwa i nierozważnej polityki kredytowej banków, Brytyjczycy przesiedli się na formy rekreacji tańsze i nie wymagające zaangażowania czasu ani konieczności zdobywania wiedzy. W tym roku największą popularnością cieszyły się stoiska outdoorowe: głównie trekking i wspinaczka oraz rowerowe. Jak wywnioskowaliśmy z rozmowy z jednym dziennikarzem, który przeprowadzał wywiady z uczestnikami wystawy, przez pierwsze dni, kiedy trwała tylko wystawa London Boat Show, nie było nawet z kim porozmawiać gdyż frekwencja była niezwykle niska. My też wybraliśmy się na targi dopiero po otwarciu ich wszystkich, ponieważ w ubiegłym roku na Boat Show momentami było więcej wystawców niż oglądających. Wyrażnie to można było zauważyć i w tym roku w okolicy Active Pool. Powtarzające się co roku pokazy przyciągają coraz mniej oglądających.

 

Jednym słowem w UK żeglarstwo już w niedługim czasie stanie się sportem nielicznych inteligentnych a nie jak było to jeszcze 2-3 lata temu – sportem dla każdego. Ta izolacja branży od zagranicznych przedsiębiorców nie powinna dziwić w czasie, kiedy Wielka Brytania izoluje się od Unii Europejskiej i stoi w obliczu groźby wewnętrznego rozłamu państwa z uwagi na dążenia Szkocji do uzyskania niepodległości.

Na szczęście Bike Show i Outdoor Show uratowały wizerunek imprezy, ale London Boat Show już nie jest tak atrakcyjną imprezą dla żeglarzy jaką był kilka lat temu. Cieszy natomiast fakt, że pomimo iż Boat Show opanowany został przez odzież produkowaną w Chinach, co bardzo utrudnia zakupy bo oferowane rozmiary są dalekie od europejskich standardów, to na stronie outdoorowej można było znaleźć ciekawe produkty w bardzo dobrej jakości i szerokiej gamie kolorów i rozmiarów. Co najważniejsze produkowane w innych częściach świata, ale tam gdzie jeszcze nie oszczędza się na zaniżaniu rozmiarów XL czy XXL. Ciekawie zaprezentował sięzorganizowany tu w pierwszym dniu Farmers Market czyli mini targ ze zdrową żywnością. Bardzo ciekawe doświadczenie dla podniebienia :)

Z tych to powodów oraz ze względu na cenę biletu rozumiemy, iż popularność London Boat Show znacznie zmalała. To dobra wiadomość dla całej Europy w tym Polski. Promocja i reklama są już nieodłącznym elementem światowego handlu i w związku z izolacją Wielkiej Brytanii na pewno zyskają podobne imprezy w innych krajach. Kurczący się rynek zbytu w UK, ubożenie społeczeństwa i pogłębiająca się recesja w tym niedawno potężnym kraju skieruje wzrok producentów na rynki europejskie w tym na rynek polski, który jako jeden z tych nielicznych opierających się recesji będzie wydawał się bardziej atrakcyjny niż pogrążająca się w stagnacji Wielka Brytania. Z utęsknieniem czekamy na przyjazd światowych marek jachtingu do Polski.

 

Z żeglarskim pozdrowieniem,

Agnieszka Bramreja Mazur

 

Foto: AM, TM

Londyn, 25.01.2012