![]()
| ||||||||||||||||
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
|
Żeglowanie w sieci czy „Halsowanie”
Ważne jest to że w 2001 roku wyszliśmy z portu KSW Fregata i rozłożyliśmy żagle na naszej Pogoria.org. Wtedy mieliśmy żeglować po lokalnych wodach dąbrowskich jezior. Chcieliśmy odwiedzać znajomych w ich klubach i zapraszać na pokład naszego wirtualnego jachtu. Wraz z Maćkiem Krajewskim stworzyliśmy ciekawą załogę. Kłóciliśmy się o teksty, zdjęcia i projekty graficzne. Dyskutowaliśmy na księdze gości i w naszym kampingu na Pogorii. Dyskusje ciągnęły się godzinami – co piszemy, o czym, z kim … etc. I tak żeglowaliśmy przez 2002 zmagając się z Pierwiastkiem i Dominikiem. W roku 2003 nadszedł biały szkwał, który przewrócił naszą wirtualną łódź. Problem w tym, że i ja i Bezan już zżyliśmy się z pokładem tego internetowego pływadła i pomimo kryzysowej sytuacji nie chcieliśmy się rozstać z pokładem Pogoria.org. Niestety realne życie zmusiło nas do opuszczenia lokalnych wód dąbrowskich jezior Pogorii a los wystawił nas na bardzo trudną próbę. Opuszczając załogę KSW Fregata czuliśmy się jak bohaterowie filmu o Piratach z Karaibów. W jednej części jest taka scena gdzie jeden z załogi piratów stoi na desce wysuniętej za burtę a inni popychają go szablami by spadł w głębinę. Chcąc nie chcąc opuściliśmy macierzysty port i popłynęliśmy na nieznane wody. Tak to już w życiu jest, że za każdy dobry uczynek czeka nas nagroda i odwrotnie. Chyba jednak coś nam się w życiu udało, bo w tych nieprzyjaznych wodach angielskiej emigracji udało nam się spotkać ciekawych ludzi chętnych do pomocy. Przyszedł czas na samodzielność, ale z uporem Jacka Sparrow’a szukaliśmy naszej „Czarnej Perły” czyli Pogoria.org. Wykorzystując informację weszliśmy w posiadanie domeny pogoria.org i od nowa zaczęliśmy budować nasz wirtualny statek. Już całkowicie niezależny od jakichkolwiek organizacji, żeglujący własnym wiatrem, ale ze starą załogą na pokładzie. Niestety odległość i czas mają swoją siłę niszczącą i załoga nie przetrwała. Na pokładzie zostaliśmy ja i Bezan jednak bez naszego bosmana Maćka byliśmy narażeni na techniczne usterki i zniszczenia. W tej to właśnie kwestii technicznej okazało się, że niezastąpiona jest pomoc życzliwych ludzi. Nasza Pogoria.org płynęła donikąd, na szczątkach żagli i z wielką dziurą w pokładzie. W Londynie nie dysponowaliśmy środkami technicznymi do stworzenia portu czy doku remontowego dla Pogoria.org. Brak stałego dostępu do Internetu i komputer, na którym nawet stare gry nie chodziły to już wstęp do katastrofy. Jakąkolwiek aktualizację musiałam robić w pracy po kryjomu albo w kawiarence komputerowej narażają się na wirusy. Wprawdzie Bezan wyskrobał trochę oszczędności na aparat cyfrowy, ale zdjęć na starym komputerze nie dało się oglądać a co dopiero uruchomić tu jakiś program graficzny. Na szczęście nadeszła pomoc. Kilka miesięcy wcześniej poznaliśmy Jurka Knabe z YKP Londyn, który już kiedyś natrafił na naszą stronę i miał okazję poznać nasze szalone pomysły. Słysząc o naszych problemach technicznych postanowił rzucić nam koło ratunkowe. Wydatek rzędu 400 funtów był dla nas za duży jeszcze na ówczesne czasy więc zakupił dla nas laptopa i pozwolił nam spłacać w ratach. Byliśmy uratowani! Teraz już mogliśmy uruchomić ten czy inny program ale to ciągle jeszcze nie było to, co było konieczne do postawionej jeszcze przez Maćka stronie na php nuke. Trzeba było innych rozwiązań. Pracowałam wtedy w firmie z Brazylijczykami i mieliśmy tam webmastera – sprytny chłopak i dobry grafik komputerowy. Podzieliłam się z nim swoim problemem i otrzymałam od niego prezent w postaci kompletu narzędzi do HTML. Uzbrojona w takie możliwości spędziłam kilka godzi na czytaniu podręczników do HTML. Całe szczęście, że skończyłam technikum elektroniczne i programowanie nie było dla mnie czymś nowym a i graficznie też miałam już trochę doświadczenia. Około miesiąca trwał remont naszej Pogoria.org. Wymiana całego php nuke na HTML, odzyskiwanie części treści i przeniesienie jej na nową stronę, zaprojektowanie każdego klawisza, działu, ramki i nagłówka. Żmudna robota grafika ale się opłaciło. Z czasem dopracowałam szczegóły i stworzyłam ramy strony, które pozwalały na nieograniczone rozszerzanie tematyczne. Wolność i niezależność dodała nam skrzydeł a nasza odnowiona Pogoria.org ruszyła w nowy rejs tym razem już z doświadczoną i przeszkoloną załogą. Teraz tylko trzeba było wypływać mile, odwiedzić nowe porty i na stałe wpisać się do krajobrazu tych nowych, olbrzymich, wirtualnych akwenów. Rozpoczął się długi proces pozycjonowania strony. Coraz nowe słowa kluczowe, nowe obszary naszych zainteresowań, nowe instytucje i ludzie odwiedzali nasz wirtualny pokład. To dzięki współpracy z różnymi organizacjami udało nam się dobalastować nasz e-jachcik aby stać się wreszcie rozpoznawalną marką w mediach polonijnych.
Tak przepłynęliśmy ostatnie 5 lat. Podróżując po Wielkiej Brytanii odwiedziliśmy szereg atrakcji turystycznych związanych nie tylko z żeglarska historią imperium. Byliśmy świadkami kilku wydarzeń kulturalnych oraz współorganizowaliśmy takowe. Poszerzyliśmy wiedzę z zakresu geografii i historii. Staliśmy się członkami społeczności polonijnej w Londynie poprzez współpracę z różnymi organizacjami polonijnymi. Zawiązaliśmy współpracę z żeglarzami w innych zakątkach świata. Poprzez pokład Pogoria.org dotarliśmy do najodleglejszych części globu. Te 10 lat wspólnie spędzonych z Pogoria.org pozwoliło nam przeżyć ogromną przygodę, pomimo iż prawdziwe życie zmusiło nas do rzucenia kotwicy w Londynie. Poprzez Internet mogliśmy podróżować po świecie, spotykać ciekawych ludzi, korespondować z nimi i wymieniać informacje i doświadczenia. Miejmy nadzieję że wszyscy, którzy odwiedzają naszą stronę znajdą tu to, czego szukają i będą cieszyć się pobytem na gościnnym i zawsze otwartym dla wszystkich pokładzie Pogoria.org. Z żeglarskim pozdrowieniem, Agnieszka Mazur
Londyn, 30.10.2011
|
|
||||||||||||||