Korespondenci
  Liverpool 26.06.2026. Niesamowity duch wiatru, słońca i wody.  Dwa   kraje,   dwa   miasta,   dwa   jeziora,   różne   języki.   Wszystko   zaś   połączone   wspólną   pasją,   niepowtarzalną   miłością   do   swobody jaką daje żeglowanie. Poniedziałek   22   czerwca   budzę   się   w   domku   kampingowym   na   Łośniu   w   Dąbrowie   Górniczej.   Ten   wyjazd   zdecydowanie   inny niż   wszystkie   poprzednie.   Inne   priorytety.   Zupełnie   inne   nastawienie.   Pustka,   której   nic   nie   wypełni.   Kawa,   chwila   spoglądnięcia   w przeszłość   w   głąb   pamięci.   Przed   oczami   stają   obrazy,   które   pozostaną   ze   mną   do   końca   życia.   Coś   się   kończy,   coś   trwa,   ale   coś się zaczyna. OK.   Trzeba   wracać   na   właściwy   kurs   wydarzeń.   Ogarniam   sprawy,   których   sporo   się   nazbierało.   Trochę   latania,   trochę   jazdy prawą stroną szosy, kilka telefonów, spotkania rozmowy. Załatwione! Chwila czasu dla siebie. Za chwile przyjedzie Jola. Pytanie   gdzie   by   się   tu   wybrać   w   upalny,   długi,   słoneczny   dzień   w   Dąbrowie   Górniczej?   Cóż,   może   i   jest   to   problem   dla lądowych   szczurów.   Każdy   żeglarz   wie,   że   w   Dąbrowie   po   prostu   trzeba   jechać   nad   jeziora   Pogoria.   Jeśli   zaś   na   Pogoria,   to zdecydowanie   polecam   Klub   Sportów   Wodnych   „Hutnik”.   Miejsce   w   którym   żeglarska   tradycja,   etyka,   jakość   i   przyjazna   atmosfera, urosła   dzięki   zespołowej   pracy   zaangażowanych   żeglarzy   i   wodniaków.   To   już   65lat   od   kiedy   KSW   „Hutnik”   szkoli,   wychowuje   oraz daje   możliwości   do   uprawiania   i   rozwijania   wodnej   pasji.   I   ja   i   Agnieszka   jesteśmy   wychowankami   tego   stowarzyszenia.   Słynna „stajnia”   instruktorów   z   „Hutnika”   tworzyła   zgrany   i   zaprawiony   w   różnych   warunkach   zespół.   Wiedza   i   zdobyte   tam   doświadczenie okazały się kluczem do sukcesu w londyńskim klubie na Dockland, oraz obecnie w Liverpoolu.   O tym jednak za chwilkę. Jola   to   żeglarka   i   płetwonurek   z   jeziora   Pogoria   III.   Klimat   zna.   Jedziemy   spotkać   się   z   Darkiem,   Adamem,   Zbyszkiem,   Dorotą   z całą   masą   kapitalnych   ludzi.   Myślę   sobie   a,   pogadamy,   wymienimy   newsy   co   gdzie   się   dzieje,   co   się   planuje   itp.   Parkujemy   przed ośrodkiem,   a   tu   Komandor   Adam   i   Dorota   uśmiechnięci,   zaskoczeni   tryskają   pozytywną   energią   i   entuzjazmem.   Aleście   trafili!   Dziś pierwszy   raz   ruszamy   w   rejs   z   programem   „zobacz   zachód   słońca   na   jeziorze   Pogoria”.   Również   totalnie   zaskoczony,   pytam   czy możemy?   Jasne   wskakujcie   na   pokład!   Przy   pomoście   stoi   otaklowany,   piękny   jacht   szkoleniowy   typu   „Wielki   Trener”.   Ile   osób przewinęło   się   przez   pokład   tej   jednostki?   Ile   przygód?   Ile   wspomnień?   Ile   emocji?   Czasem   łzy   na   kursie,   gdy   podejścia   nie wychodziły.   Czasem   ogromna   radość   z   przyjemnej   żeglugi.   Stres   i   nerwy   przed   kolejnymi   egzaminami.   Jacht   zaś   spokojnie   i majestatycznie    kołysze    się    przy    świeżo    wyremontowanym    pomoście.    Ośrodek    zadbany,    czyściutki,    odremontowane    hangary. Prysznic,   toalety,   sala   konferencyjno-szkoleniowa.   KSW   „Hutnik”   stał   się   ośrodkiem,   który   zdecydowanie   spełnia   wszelkie   standardy. Naprawdę z ogromną przyjemnością noszę w klapie marynarki znaczek klubowy ‘Hutnika”. Prawdą   są   słowa   nieodżałowanego   pieśniarza   Jurka   Porębskiego,   „keja   w   niej   dużo   spraw   nim   padnie   żagle   staw”.   Wskakujemy na   pokład.   Klar   na   linach   i   odbijaczach.   Zgrany   zespół   wie   co   ma   robić   na   cumach   i   szpringach.   Do   załogi   dołączają   osoby   chętne zobaczyć   zachód   słońca   nad   jeziorem   Pogoria   I.   Komandor   Adam   wydaje   kilka   komend.   Oddajemy   cumy.   Jezioro   Pogoria   I   w Dąbrowie   Górniczej   roztacza   swoją   niepowtarzalną   magię.   Jeśli   ktoś   kiedyś   powie   że   miał   bonus   od   życia,   to   właśnie   my   możemy   to potwierdzić.   Delikatny   wiatr,   pełne   żagle   na   masztach.   Widoki   zapierające   dech.   Zaczynają   się   rozmowy,   wspomnienia,   plany   i marzenia.   Para   która   skorzystała   z   pierwszego   rejsu   ‘ku   zachodowi   słońca”   przez   lata   mieszkała   i   pracowała   w   Wielkiej   Brytanii.   To uczestnicy   szkolenia   w   ośrodku   treningowym   RYA.   Świat   stał   się   mały   a   żeglarze   z   natury   nie   znoszą   granic   i   ograniczeń.   Dla   nas ważniejsza jest siatka Merkatora niż kreski granicznej przynależności. Smukła łódź dostojnie opływa jezioro. Czas   powrotu.   Cumy   na   keje!   Desant   na   keje!   Na   twarzach   uśmiechy   i   cały   zapas   pozytywnej   energii.   Te   kilka   chwil   na   wodzie zawiązuje   nowe   znajomości,   ktoś   wymienia   się   numerami   telefonu,   ktoś   umawia   na   kolejny   wypad   na   żagle.   Duch   wiatru,   słońca   i wody   zabiera   na   pokład   przygody   kolejnych   załogantów.   Dostajemy   zaproszenie   na   65lecie   Klubu   Sportów   Wodnych   „Hutnik”. Odpowiedź   może   być   tylko   jedna.   Komandorze   zameldujemy   się   w   klubie!   Do   zobaczenia   we   wrześniu!   Serdeczne,   mocne   i   szczere uściski   dłoni.   Opuszczamy   przyjazny   port   w   „Hutniku”,   ale   to   co   przeżyliśmy   razem   pozostanie   z   nami,   na   zdjęciach   i   na   łamach Pogoria.org.   Opowiemy   o   tym   z   Liverpoolu.   Opowiemy   w   Londynie.   Za   kilka   miesięcy   spotkamy   się   znowu   by   rozmawiać,   planować, marzyć i żeglować razem. Lotnisko   Katowice-Pyrzowice,   wzywają   mnie   pilnie   nowe   obowiązki.   Za   dwa   dni   wodowanie   zupełnie   innej   jednostki.   Tradycyjna łódka   przeznaczona   pierwotnie   do   transportu   załóg   między   portem   a   statkami   na   kotwicach.   Devon   GiG.   Dziś   szkoleniowy   brytyjski dwumasztowiec   o   zupełnie   niespotykanym   w   Polsce   ożaglowaniu,   już   z   niecierpliwością   czeka   na   przyczepie.   Inny   język,   inny akwen,   inne   wymagania   nautyczne.   Nowe   wyzwania   i   nowa   załoga.      Ale   jak   będzie   można   niebawem   przeczytać   na   łamach   naszej strony, duch wiatru i słońca wszędzie ma swoje załogi. Ciąg dalszy niebawem. Specjalne   podziękowania   dla   KLUBU   SPORTÓW   WODNYCH   „Hutnik”   jezioro   Pogoria   I,   za   niesamowite   chwile   w   czasie   rejsu   „ku zachodowi   słońca”   Niedługo   znowu   Was   odwiedzimy.   Mamy   również   nadzieje,   że   za   rok   legendarny   port   w   Liverpoolu,   będzie   miał okazję i ogromną przyjemność ugościć żeglarki i żeglarzy z Pogorii I. Tomasz. Bezan. Mazur.